Ta książka – oprócz tego, że pochyla się nad palącymi dziś sprawami różnie rozumianej „ukraińskości” – przypomina także o tym, co w życiu ważniejsze.
„Kuchnia osadników” to znakomita lektura, która w sposób zabawny i jednocześnie wzruszający, podkreśla znaczenie i siłę rodziny oraz rodzinnych tradycji.
Porywająca opowieść Gimletta to w istocie rzeczy połączenie rodzinnej sagi z reportażem i esejem historycznym.
To książka gatunkowo niełatwa do zakwalifikowania. Jest to bowiem znakomity reportaż, wysokiej klasy proza, nietuzinkowy zbiór esejów, oryginalny dziennik podróży, w wielu miejscach przypominający powieść z obszaru literatury pogranicza.
Każda z historii życia trzech bohaterów tej książki ma swój własny, zaskakujący finał. Cnota nie zawsze jest nagradzana, zło nie zawsze zostaje ukarane, może dlatego, że często jedno od drugiego oddziela cienka granica. Zwłaszcza, kiedy w życie wchodzi polityka. To świetna lektura, obowiązkowa lektura, jeśli chcemy poszerzyć naszą opinię o czasach i o ustroju, co do których musimy posiłkować się cudzą pamięcią.
Od poniedziałku do piątku o godz. 11:45 (powtórka o 22:50).
Opowieści Szabłowskiego słucha się doskonale przede wszystkim ze względu na lekkość i niezobowiązującą pozycję, na której autor siebie plasuje: włóczęgi wałęsającego się po wielkim kraju, podsłuchującego ludzkie historie.
Witajcie w ciężkich czasach
„Historia lubi się powtarzać. Inteligencję, która nie zgadza się z polityką Putina nazywa się narodowymi zdrajcami. Myślę, że nadeszły dla nas ciężkie czasy. Nie znamy i nie nauczyliśmy się historii, nie uświadomiliśmy sobie naszych błędów. Żyjemy cały czas w systemie niewolników i panów. Wygrali ci sami ludzie, których nazywamy nowymi czekistami. Dzisiejsza rzeczywistość jest wytworem ich mentalności.” – mówi w rozmowie z Aleksandrą Nowakowską Jelena Czyżewa, laureatka rosyjskiego Bookera za Czas kobiet.
Ci nieliczni, którzy przeżyli opowiadają o tych, którzy walczyli z nimi w powstaniu. Po niektórych został tylko krótki wpis na „londyńskiej liście” — nic więcej nie udało się ustalić, nikt ich już nie pamięta, żaden historyk nie zapisał nigdzie ich nazwiska.
W latach sześćdziesiątych nie dał ani jednego koncertu na trzeźwo: uzależniony od amfetaminy, alkoholu i innych środków odurzających, żył jak prawdziwa gwiazda rocka: imprezując, romansując, demolując hotelowe pokoje, rozbijając nowiuteńkie samochody. I gdy już dał za wygraną, tak bardzo zanurzył się w ciemności, że miał zamiar nigdy nie wyjść na powierzchnię (dosłownie), nawrócił się. Życie Casha zaczęło się na nowo i już nigdy nie miało przypominać tego, co kiedyś. Choć on sam twierdzi, że jedyne co zmieniło się przez prawie 50 lat jego muzycznej aktywności i podróży po Stanach, to fakt, że wynaleziono chrupiącą panierkę.
Wydawnictwo Czarne oraz „Książki pod lupą” polecają: Scott Carney „Czerwony rynek. Na tropie handlarzy organów, złodziei kości, producentów krwi i porywaczy dzieci”
W tym tygodniu Barbara Burger i Michał Dąbrowski rekomendują książkę, która mimo sensacyjnego tytułu porusza temat nielegalnych medycznych transakcji rzetelnie, w sposób, który uświadamia ten ważki problem oraz jego zdumiewająco dużą skalę. Zapraszamy do słuchania!
- w środę o godz. 12:30 w Radio Malbork
- w piątek o godz. 17:00 w rdjo.pl oraz o godz 21:15 w Słonecznym Radio
- w sobotę o godz. 8:00 w Radio Hobby
- w niedzielę o godz. 6:50 i 22:50 w Radio 7Bułkę i samochód kupuje się na białym rynku, piracką płytę na szarym, a heroinę na czarnym. A na rynku czerwonym towarem są części ciała.
Łukasz Orbitowski, „Gazeta Wyborcza” z dn. 13.05.14„Czardasz z mangalicą” to lektura przyjemna i wdzięczna. To książka napisana ze znawstwem tematu i sporą dozą pięknych emocji, humoru i autoironii, a przy tym godny polecenia przewodnik po współczesnej węgierskiej duchowości.
Holenderski podróżnik sprawnie przeskakuje od historycznych wątków do współczesnych obserwacji. Steinbecka interesowało to, co wspólne dla wszystkich mieszkańców kontynentu. Szukał jądra amerykańskiej tożsamości. Mak wprost przeciwnie – szuka różnorodności.
Marcin Kube, „Rzeczpospolita” z dn. 08.05.14Polecamy rozmowę z Justyną Dąbrowską, w której pojawiają się odwołania do Mundrej Sylwii Szwed i do Pracy na całe życie Racheli Cusk.
Wywiad z Jurijem Andruchowyczem.
Warto poznać te obrazy, utrwalone ślady minionego wieku. Warto odbyć podróż do innego czasu, przestrzeni, a nawet świadomości. Bo czy czytanie reportaży nie przypomina przymierzania okularów, przez które dotąd ktoś inny oglądał rzeczywistość?
Pisząc o historii, nie można być sędzią
„Siedzimy rozparci w fotelach i patrzymy, jak nasi przodkowie radzili sobie w dramatycznych momentach, co robili w roku 1918, 1944 albo 1956 roku by przetrwać. Trzeba znaleźć równowagę pomiędzy moralizowaniem a zrozumieniem dla drugiego człowieka” — mówił w Dwójce ceniony pisarz historyczny, autor m.in. książki Śladami Steinbecka.
Obok najnowszej książki Andruchowycza nie można przejść obojętnie – dosłownie. Przyciąga już sama minimalistyczna, designerska okładka. Nie mniej atrakcyjny jest tytuł – przewrotnie łączący naukowość z intymnością i urbanistykę z seksualnością. Apetyt wzrasta jeszcze bardziej, gdy wzrok zatrzymuje się na podtytule.
Krótko mówiąc, Cash z „Autobiografii” to ktoś, kogo chce się z uwagą posłuchać, z kim chciałoby się pogadać — albo wspólnie pomilczeć. Piękna książka.
Rozmowa z Serhijem Żadanem.
„O rewolucji można pisać do momentu rozpoczęcia rewolucji. Potem, w czasie trwania rewolucji, pisanie o niej jest śmieszne, koniunkturalne.” W rozmowie z „Magazynem” Sierhij Żadan wyjaśnia nam jak możliwa jest sztuka po Majdanie.
„Krzysztof Varga napisał drugą świetną książkę o Węgrzech. Taras Prochaśko pokazuje nam Ukrainę mało lub wcale nieznaną.”
Dobre wiadomości na początek tygodnia: „Farma lalek” Wojciecha Chmielarza została nominowana do Nagrody Wielkiego Kalibru!
Laureata poznamy na uroczystej gali 31 maja, w czasie Międzynarodowego Festiwalu Kryminału we Wrocławiu. Trzymamy kciuki za naszego Autora!
Nie żałuję jednak, że sięgnęłam po tę książkę. W dość krótki i zwięzły sposób ukazała mi wrażliwość i wszechstronność Patti. Pozwoliła patrzeć na świat jej oczami. I, choć wstyd się przyznać, jej twórczość to dla mnie tylko „Because the night”, zapragnęłam rozszerzyć spojrzenie na jej pole widzenia świata.